Gdzie nas jeszcze nie było? To pytanie jest wielokrotnie powtarzane, gdy opisujemy udział Polaków w wydarzeniach za granicą kraju.
Gry hazardowe były ulubioną rozrywką polskiej arystokracji przed wojną. Jeden z błyskotliwych i ironizujących polskich pisarzy, Bolesław Prus, odwiedzając kasyno w Monte Carlo powiedział, że czuje się tam jak w Polsce. Na pytanie: dlaczego? odpowiedział, że większość cegieł na budynki, a także lustra i stoły zostały zakupione za pieniądze polskie, za pieniądze polskiej magnaterii ziemskiej i przemysłowej. Jest w tym chyba trochę prawdy.
W XIX wieku w dobrym tonie było jechać „do wód” dla poratowania zdrowia. A ponieważ dziwnym zbiegiem okoliczności w miejscowościach najchętniej odwiedzanych przez kuracjuszy znajdowało się najczęściej kilka kasyn, nie sposób było sobie odmówić tej rozrywki. Część osób odwiedzała kasyna z ciekawości, aby na własne oczy zobaczyć te „targowiska próżności”, część natomiast pogrążała się w odmętach hazardu. W 1885 roku natchnienia do pracy szukał w Monte Carlo Henryk Sienkiewicz, przebywający wówczas w San Remo i pracujący nad „Potopem”. Sceny kasynowe napotykamy też w jednej z powieści J. I. Kraszewskiego, w „Złotym Jaśku”. Z pewnością doskonały opis zachowań głównego bohatera nie powstałby bez wnikliwej obserwacji graczy w ruletkę, przeprowadzonej przez pisarza. Można zauważyć, że kasyna gier jako miejsce, gdzie ludzkie namiętności ulegały przyspieszeniu lub wręcz gwałtownie wybuchały, cieszyły się zawsze szczególnymi względami pisarzy. Ale nie tylko pisarzy.
Legendarnym wręcz graczem był warszawski fabrykant Henryk Henneberg, który najpierw wygrał, a później przegrał cały swój majątek w ruletkę. W kilkadziesiąt lat po tych wydarzeniach, w 1964 roku, Amerykanin polskiego pochodzenia, Ryszard Jarecki, wraz z grupą współpracowników rozbił kilkakrotnie bank kasyna w Baden-Baden w Niemczech. Na podstawie półrocznej obserwacji wyników gry w ruletkę zebrał on prawie 20 tysięcy informacji o wynikach rzutu kulką, zachowaniach krupierów i wielkościach wygranych. Po dokładnej analizie komputerowej udało mu się opracować najbardziej prawdopodobne zakłady i ich kombinacje, co pozwoliło mu zagrać z sukcesem. Ale Polacy byli także i po drugiej stronie stołu. Nie tylko tracili pieniądze w kasynach, ale i tam zarabiali. Hrabina Sobańska była w XIX wieku udziałowcem licznych kasyn w Niemczech. Książę Konstanty Radziwiłł, będący zięciem słynnego Franciszka Blanca, założyciela kasyna w Monte Carlo, miał spory pakiet akcji tego kasyna. Wreszcie kapitał polski miał udziały w renomowanym przed wojną kasynie w Sopocie, które znane było graczom w całej Europie.